Opublikowano

przez

Recenzja książki: „Diuna” Franka Herberta

Witajcie w kolejnym wpisie na naszym blogu Księgarnia Ania! W tym wyjątkowym roku, pełnym niepewności i ciągłych zmian, wielu z nas szukało ukojenia i odskoczni od codzienności. Dla mnie takim ucieczkowym miejscem stała się pustynna planeta Arrakis, czyli świat przedstawiony w powieści „Diuna” Franka Herberta. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami z lektury tej kultowej powieści.

Od Harry’ego Pottera do Arrakis

Nowe wyzwanie na horyzoncie

Zacznijmy od tego, że przeczytałam serię o Harrym Potterze, mając 30 lat, co samo w sobie było dla mnie znaczącym osiągnięciem. Nie widziałam filmowej adaptacji „Diuny” w reżyserii Davida Lyncha, ale jako fanka talentu reżyserskiego Denisa Villeneuve’a, z ciekawością oczekiwałam jego nowego filmu. Postanowiłam więc zmierzyć się z tekstem, który opisywany jest jako „trudny” i „niemożliwy do sfilmowania”. Czytanie oryginalnego dzieła przed obejrzeniem adaptacji wydawało mi się najlepszym wyborem.

Przeczytać przed premierą

Udało mi się zdobyć piękną, jubileuszową edycję książki z biblioteki Fingal Libraries i postanowiłam ukończyć lekturę przed grudniową premierą filmu. Ironicznie, premiera została przesunięta na kolejny rok, ale to tylko kolejny przypadek nieprzewidywalności 2020 roku. Mimo to, postanowiłam nie rezygnować.

Nieoczekiwana przyjemność czytania

Cieszę się, że wytrwałam, bo „Diuna” okazała się jedną z najbardziej przyjemnych książek, jakie kiedykolwiek czytałam.

Zawiły wstęp do fabuły

Galaktyczna szachownica władzy

„Diuna” rzuca nas w odległą przyszłość, gdzie galaktyka rządzona jest w systemie feudalnym przez Imperatora Padyszacha. Najcenniejszym towarem jest przyprawa o nazwie melanza. Wydłuża ona życie, działa halucynogennie i jest niezbędna do międzygwiezdnych podróży. Można ją znaleźć tylko na jednej planecie – surowej pustynnej Arrakis, tytułowej Diunie.

Tajemniczy Fremenowie i walka o władzę

Planeta zamieszkiwana jest przez tubylców – pustynny lud Fremenów. Pieczę nad planetą przejmuje ród Atreidów, którego głową jest książę Leto. Naszym głównym bohaterem jest syn księcia – Paul, który zaczyna zdawać sobie sprawę ze swoich psychicznych zdolności, być może odziedziczonych po matce, Lady Jessice. Jednakże, rodzina będzie musiała stawić czoła atakom ze strony poprzednich władców Arrakis – nikczemnego rodu Harkonnenów, na czele z Baronem.

Mocne inspiracje i fantastyczne tło

Wyobraź sobie walkę o władzę między walczącymi rodami rodem z „Gry o tron” na tle wysokich lotów science fiction.

Diuna jako kultowy tekst

Powieść, opublikowana po raz pierwszy w 1965 roku, stała się niezbędnym elementem kontrkulturowego zeitgeistu. Nie wydaje się jednak w żaden sposób przestarzała. Poza tym, że odprawy wojskowe są wyświetlane na rodzaju taśmy filmowej, żadna z technologii nie wydaje się nie na miejscu. Książka jest niezwykle prorocza, z wzmiankami o technologii dronów. Opisy są fantastyczne, bo wprowadzają takie koncepcje jak „thoptery”, dając nam wystarczająco dużo informacji, by nasza wyobraźnia mogła szaleć.

Tematyka książki i jej aktualność

Tematyka książki była analizowana i rozkładana na czynniki pierwsze przez pół wieku jej istnienia. Książka skupia się na upadku imperiów i w swojej koncepcji supermocarstw walczących o naturalny zasób na pustyni można by ją porównać do późniejszych wojen w Zatoce Perskiej. Tematyka książki może być odniesiona do dowolnego współczesnego przykładu „późnego kapitalizmu”, a jej skupienie się na ekologii było prorocze w odniesieniu do naszych współczesnych obaw środowiskowych.

Diuna w kontekście kultury i krytyki

Książka czerpie z kultury islamskiej, a z negatywnego punktu widzenia, w dzisiejszych standardach można by ją odczytać jako narrację o „białym wybawcy”. Trzeba jednak powiedzieć, że Fremenowie nie są portretowani jako przedstawiciele jakiejkolwiek etniczności lub koloru skóry. Przedstawienie inklinacji kazirodczych Barona również może być postrzegane jako „queer coding” złoczyńcy.

Zastrzeżenia i zachęta do lektury

Jeśli muszę wyrazić jakiekolwiek zastrzeżenia, to będzie to gęstość książki. Wprowadza ona tyle nowych słów i pojęć, wrzucając je po prostu do tekstu bez wyjaśnień. Edycja, którą czytałam, zawiera słowniczek na końcu i będzie on niezbędny podczas czytania, kiedy odkryjesz, że Paul jest równocześnie „Usulem”, „Muad’Dibem” i „Kwisatz Haderach”, albo gdy pomylisz „weirding” z drogą „Bene Gesserit”. Pomimo tego, nie była to dla mnie trudna lektura, ponieważ uzależniło mnie od siebie to dzieło.

Gorąco polecam tę książkę.

Teraz jestem pogrążona w lekturze sequela „Mesjasz Diuny” i czuję, że będę kontynuować serię jeszcze przez jakiś czas. Jeśli szukasz czegoś, co z powodzeniem oderwie Cię od codziennych wiadomości, zanurz się w „Diunie” Franka Herberta. Czytelnicy, czy mieliście już okazję przeczytać tę powieść? Czy planujecie sięgnąć po nią w najbliższym czasie? Dajcie znać w komentarzach!


Przeczytaj także:


O mnie

Cześć, jestem Anna Miszkin, autorka Bloga Księgarnia Ania. Zawsze byłam zapaloną miłośniczką literatury i od wielu lat staram się dzielić tą pasją z innymi. Z wykształcenia jestem filologiem polskim, a moje doświadczenie zawodowe obejmuje nauczanie języka polskiego, pracę jako redaktor i korektor, a także prowadzenie własnej księgarni!